|
Po prostu Pomagać… Polska rodzina z dzieckiem mimo, że brytyjski rząd proponuje dużo udogodnień, wciąż nie ma wsparcia – mówi Agnieszka, polski psychiatra pracujący dla NHS w Londynie. Trafiają do mnie ludzie potrzebujący po prostu porady, chcą aby im ulżyło na sercu, chcą się lepiej poczuć. – kontynuuje. Polakom ciężko uzyskać poradę, zostają odsyłani z miejsca do miejsca. Mimo, że mają prawo korzystać ze świadczeń rządowych, tak jak inni mieszkańcy Wysp, to jednak napotykają na problemy – wyjaśnia Grażyna, pedagog współpracujący z Poradnią Polską „Nasza Rodzina”. Głównym problemem jest tu bariera językowa, niestety. W załatwieniu spraw takich jak ubezpieczenia, świadczenia zdrowotne można znaleźć pomoc. Ale liczy się także sfera emocjonalna. Tu jest gorzej. Polacy są zagubieni, mają różne problemy, chętnie zaczerpnęliby porady specjalisty. Tylko dokąd pójść, jeśli psycholog, logopeda, psychiatra, położna – wszyscy mówią po angielsku. Nawet jeśli trafi się jakiś lekarz polski to nie wystarcza. Polakom brakuje instytucji, która zapewni im wsparcie emocjonalne – ciągnie dalej pani psychiatra. To jest naprawdę poważny problem. Generalnie, chcemy się jednoczyć, ale jak dotąd na słowach się skończyło. Cieszę się, że powstała taka inicjatywa - Taka poradnia może być deską ratunku. Ja chętnie zaangażuję się w takie działania bo one są po prostu dla ludzi, niosą pomoc. Fajnie, że jest to poradnia telefoniczna, bo każdy Polak z każdego miejsca na Wyspach może zadzwonić i po prostu porozmawiać. W poradni dyżur mają logopedzi, pedagodzy, dietetycy - przewiduje się także psychologa, położną, terapeutów rodzinnych oraz psychiatrów. Wszyscy są gotowi służyć pomocą kiedy tylko trzeba. A przecież tu na Wyspach mamy poważne problemy. Rodzice przychodzą do nas i narzekają na dyskryminację dzieci polskich w szkołach – mówi pedagog Grażyna. Pytają nas co robić, gdzie szukać pomocy. Dyskryminacja zaczyna być dużym problemem. Do tego dochodzi adaptacja dzieci do nowych warunków, zmiana otoczenia, stresująca praca rodziców, brak czasu dla dziecka…no i dla męża, żony. Ludzie potrzebują z kimś o tym porozmawiać. Chcą porady pedagoga, psychologa, terapeuty rodzinnego… W Wielkiej Brytanii funkcjonują rządowe linie porad. Można zadzwonić i porozmawiać o swoim problemie. Tylko, że w języku angielskim. Nawet dla osoby, która dobrze zna angielski, rozmowa o swoich problemach emocjonalnych to spory problem. Potrzebny jest komfort, poczucie, że można się wygadać, swobodnie porozmawiać. A jeśli jest to poważny problem - spytać dokąd się udać, dostać telefony czy adresy placówek ofiarujących konkretną pomoc. Ja się cieszę, że ktoś coś wreszcie robi dla Polaków. Mogę zadzwonić zawsze, mogę porozmawiać jak Polak z Polakiem. Nie muszę się martwić, że nie będę mogła swobodnie powiedzieć jaki mam problem – mówi Katarzyna, która w Poradni „Nasza Rodzina” korzystała z porad pedagoga – Moja córka miała problemy w szkole, poważne problemy. Jest zdolna, mądra, koleżeńska. Co z tego, jeśli wracała do domu z płaczem. Nie wiedziałam jak jej pomóc. Inna mama z kolei, mówi: Moja córka ma 2 latka, zaczęła mówić a teraz już nic więcej niż mama i tata nie powie. Cofnęła się. Oni mają logopedę polskiego. Dlatego chcę prosić o pomoc. Problemów jest na Wyspach tyle, ilu jest Polaków. Można rzec, że każdy problem jest inny, a jednocześnie podobny do drugiego. To dlatego, że Polacy jak każdy naród w specyficzny dla siebie sposób podchodzą do życiowych trudności. Przydaje im się świeże spojrzenie na swoją sytuację, na pewno mogą się wiele nauczyć od innych narodów, ale potrzebne jest im także wsparcie. Jak każdemu. Słowa otuchy, okazanie zrozumienia, porada kogoś doświadczonego. Najbardziej chyba chodzi o spokój ducha, o poczucie, że jest ktoś z kim można podzielić się problemem. Oprócz tego specjalistyczna pomoc. Inicjatorzy pomysłu, młodzi pedagodzy, chcą powiedzieć Polakom, że mogą liczyć na pomoc. Chcieliby aby Polacy dowiedzieli się, że ktoś chce ich wysłuchać. Osoby współpracujące z poradnią, to specjaliści którzy posiadają kwalifikacje i doświadczenie zawodowe na rynku polskim i angielskim. Przede wszystkim są to ludzie, którzy pomagają z powołania, z potrzeby serca, dla których niesienie pomocy to misja. Do nas przychodzą ludzie, to nas pytają o pomoc, to do nas dzwonią. Nie mogliśmy ich odrzucić. Jeśli widzimy problem, że najpierw kilka osób a potem więcej i więcej ma te same problemy to jest to znak, że mamy do czynienia ze zjawiskiem na większą skalę. Jeśli jest się pedagogiem czy psychologiem i zauważa się takie rzeczy, to wie się też że można pomóc. No i się pomaga. Trzeba pomóc. To jest w człowieku. Dlatego postanowiliśmy powołać poradnię. Chcemy żeby mogła pomóc każdemu, kto tego potrzebuje. Pracę z człowiekiem traktujemy jako misję. Cokolwiek by o tym nie mówić, tak właśnie jest – twierdzą zgodnie inicjatorzy. Bo jeśli trafia do mnie dziecko autystyczne, z rodzicami którzy błagają o poradę, to co mam zrobić. Jestem pedagogiem, nie terapeutą. Mam dwa wyjścia, albo pomogę albo odeślę ich z kwitkiem i powiem żeby poszukali sobie specjalisty. Problem w tym, że oni go nie znajdą. A ja owszem, mogę chociaż pomóc im go znaleźć. Czasem zarwę noc na poszukiwaniu informacji, sposobu, ale to nie ma znaczenia. Wtedy wiem, że pomagam. Tu chodzi o dziecko, ale także o wsparcie emocjonalne dla rodziców – tłumaczy Renata, pedagog i nauczyciel. Inicjatorzy komentują, że właśnie od tego zaczynali. Oddani ludzie spędzali noce na tym by szukać informacji, dowiadywać się, po to aby pomóc. Teraz poradnia ma już specjalistów także od autyzmu. Podkreślają, że poradnia powstała z potrzeby, bo tego chcieli Polacy. Poznajemy wspaniałych ludzi – mówią – To oni podpowiadają nam różne rzeczy. Na przykład, Agnieszka, mama chłopca autystycznego, to ona sama zaproponowała pomoc. Ona już wie dokąd pójść ze swoim dzieckiem, wie jakie dokumenty złożyć by uzyskać pomoc finansową. Wie bo spędziła ponad rok na poszukiwaniach, telefonach, rozmowach. Mimo, że Agnieszka zna angielski to i tak miała problemy. Teraz chce pomagać w poradni, chce udzielać informacji rodzicom dzieci autystycznych. Inicjatorzy twierdzą, że dyżur takiej osoby jest potrzebny. Informują także, że podjęli rozmowy dotyczące współpracy z wieloma ośrodkami specjalistycznymi w Polsce, które zajmują się także dziećmi autystycznymi. Nasza poradnia, to po prostu pomaganie potrzebującym. Jeśli Polacy chcą, to my będziemy szukać dla nich pomocy. To bardzo proste, taki jest nasz cel – podsumowują inicjatorzy pomysłu. Autor: Magdalena Kaniewska - pedagog Poradnia Polska „Nasza Rodzina” www.naszarodzina.co.uk
|