|
Mieszkających na Wyspach Polaków nikt nie potrafi precyzyjnie policzyć. Ani polski rząd, ani brytyjskie Home Office. Dlatego właśnie narodził się pomysł akcji „Policzmy się sami”. Zainicjował go portal www.polonia-uk.com
Idea zorganizowania akcji „Policzmy się sami” narodziła się w połowie zeszłego roku. Tak w UK, jak i w Polsce wielu zaczęło się zastanawiać: ilu tak naprawdę nas wyjechało z kraju i gdzie się osiedliliśmy. Narodził się więc pomysł przeprowadzenia ogólnonarodowej ankiety, by móc to określić, ale potrzebne były na to pieniądze. A konkretniej mówiąc, sponsorzy. Dzięki pomocy polskiej firmy lotniczej, która była współorganizatorem pierwszej edycji, znalazły się instytucje, które ufundowały nagrody. I cała akcja ruszyła z kopyta. Jak na tak krótki czas (zaledwie półtora miesiąca), odzew był spory. – Odnotowaliśmy około 1,5 tysiąca głosów, dziś jest ich już ponad 3 tysiące. Dzięki sponsorom udało nam się zamknąć pierwszą edycję. Obecnie rozpoczęła się druga i najprawdopodobniej potrwa do października lub do końca roku. Jest to jednak uzależnione od ilości sponsorów. Po zakończeniu tej części akcji poprosimy znanego socjologa o przeanalizowanie danych i napisanie artykułu poruszającego problem imigracji Polaków, który zamierzamy opublikować w polskich mediach – mówi Adam Mordacz, marketing manager portalu. Celem akcji jest zebranie danych statystycznych o liczbie Polaków w UK, o ich celu podróży, czy mieli pracę przed wyjazdem, jakie regiony Polski dotknął najbardziej problem emigracji, ilu wyjechało ludzi aktywnych zawodowo, a także określenie największych skupisk Polaków w UK. – Dane statystyczne są o tyle kontrowersyjne, że podają całkowicie coś innego niż przedstawia polski rząd. Dla przykładu, stanowisko naszych polityków jest takie, że do UK wyjechali najbardziej niezaradni ludzie. Czyli ci, którzy nie mogli znaleźć pracy w kraju. Niestety, wyniki są raczej zastraszające dla kraju, bo aż 78 proc. z tych, którzy zostawili ojczyznę, to ludzie najbardziej aktywni zawodowo, którzy mieli pracę w Polsce i porzucili ją ze względów finansowych. A także studenci, którzy dorabiają za granicą i myślą o pozostaniu tam – tłumaczy Adam Mordacz. Politycy to ignoranci Oczywiście nie da się określić dokładnej liczby Polaków, którzy wyjechali za granicę ani tych, którzy chcą wyjechać. Jednak ze statystycznego punktu widzenia ankieta portalu jest bogatym i miarodajnym zapleczem do badań nad przyczynami i skutkami takiego zjawiska. – Jest też dobrym źródłem do rzetelnych publikacji na temat emigracji Polaków do UK. Nie ukrywam również, że jest idealnym źródłem do zdementowania wielu opinii, które publikowane są przez polskich „ekspertów” w prasie i telewizji. Należy pokazać fakty. Na przykład to, że nie wyjechali ludzie najmniej zaradni, ale najzdolniejsi. Ludzie, którzy mieli odwagę opuścić kraj i zobaczyć, jak się naprawdę żyje za granicą – kostatuje Mordacz. Obecnie statystyki pokazują, że ogromna liczba emigrantów miała pracę w Polsce! Drugi aspekt to problem powrotu do kraju. Z sondy wynika, że połowa ankietowanych nie zamierza wracać, czemu nie ma się zresztą co dziwić ze względu na sytuację ekonomiczną Polski i postawę rządu w stosunku do najważniejszych problemów. Druga połowa ankietowanych to ludzie, którzy nie mają jeszcze zdania na temat powrotu jak i ci, którzy z pewnością powrócą. – I znowu na niekorzyść Polski dane pokazują, że większa część tej połowy, jakkolwiek dziwnie by to zabrzmiało, to ludzie niezdecydowani. A za sprawą polskich reform i całej sytuacji w kraju nie zanosi się na to, żeby zrobili zwrot ku Polsce – twierdzi przedstawiciel portalu. Ankieta pokazuje również regiony najbardziej wyludnione przez aktywną zawodowo społeczność, znającą język angielski i otwartą na każdą pracę. Byleby tylko nie w kraju! – Z mojego kręgu znajomych zaczęli się wykruszać najbardziej wierni Polsce, a posiadający niemałą wiedzę i doświadczenie zawodowe. Jak choćby mgr farmacji czy dr genetyki z wyróżnieniami za badania naukowe! Dlaczego to nie daje nikomu do myślenia? – pyta przedstawiciel portalu. Przyłącz się do akcji – Bardzo chętnie wezmę udział w akcji portalu polonia-uk.com. To ważne, by wiedzieć, ilu tak naprawdę jest nas na Wyspach. Szczerze powiedziawszy, nie wierzę jednak, by cokolwiek to zmieniło w poczynaniach naszego rządu. Powiem nawet więcej, będzie jeszcze gorzej. Już widzę grzmiących z trybuny sejmowej polityków, że jest coraz lepiej, państwo nas kocha, a my nie chcemy wrócić – mówi Basia Koniwska z Bristolu. Wtóruje jej Karol Wieniawski. – Jasne, mogę wypełnić. Tylko żeby to coś dało. Nie chcę marnować czasu na niepotrzebne rzeczy – mówi. Polski socjolog Mateusz Karpik uważa akcję za świetne posunięcie. – To nie tylko wspaniałe pole do badań nad największą emigracją Polaków od czasów drugiej wojny światowej, ale przy okazji najlepsza możliwość określenia, ilu nas naprawdę wyjechało. Może dzięki tej akcji uda się wreszcie określić liczbę wszystkich nas mieszkających i pracujących za granicą. Dane polskiego rządu są bowiem niekompletne i ciężko się na nich opierać. Wierzę, że ankietę wypełni większość Polaków żyjących na Wyspach – mówi. – Chciałbym, żeby cała akcja była również apelem do polskich rządzących o większe zainteresowanie obywatelami, ich problemami z pracą i zarobkami – kwituje Adam Mordacz. Artur Rynkiewicz Zapraszamy do komentarzy. |