|
"Imigranci – pokój z dwudziestoma mieszkańcami" THE GUARDIAN, 3 stycznia 2007 r. Tom Wall
Polska imigrantka Kamila Kyc żyje z czwórką dzieci w pokoju rozmiarów trzy na trzy metry. „To nie dobrze,” tłumaczy łamanym angielskim. „Największy problem, to jedno pomieszczenie dla pięciu osób. Inni, którzy tu mieszkają piją, palą papierosy, wszystko. To nie jest dobre miejsce do wychowywania dzieci.” Dwu piętrowy dom, na osiedlu blisko centrum handlowego w Slough, Berkshire, jest również domem dla 20 innych polskich imigrantów, którzy pracują na budowie. Dwóch synów Kingi spędza wieczory w zadymionym papierosami salonie, patrząc jak dorośli współlokatorzy piją do nieprzytomności. Ostatnio Kinga była zmuszona wzywać policję, gdyż jeden z pijących próbował pobić jej starszego synka. Chciałaby zmienić mieszkanie, ale płaca za sprzątanie na pół etatu w miejscowej szkole podstawowej niestety nie wystarcza na inne warunki. Taki przykład zatłoczenia w mieszkaniach nie jest bynajmniej rzadkością w mieście, do którego przez 18 ostatnich miesięcy przybyło 10 tysięcy imigrantów z Europy Wschodniej. „To się zdarza bardzo często, że 12 – 20 osób wynajmuje trzypokojowe mieszkanie. Materace od ściany do ściany, trzypiętrowe łóżka, spanie na zmiany, wspólne łóżka.” mówi Neil Aves, asystent dyrektora do spraw zakwaterowania w Slough. „Mieliśmy nawet przypadki, gdzie ludzie mieszkali na stryszkach, do których wchodzili przez dach. O żadnej drodze ewakuacyjnej w przypadku pożaru nie było mowy.” Rada Slough pragnęłaby poprawić standardy życia w okolicy, ale brakuje funduszy na pomóc takim osobom jak Kinga Kyc. Istnieje mała jednostka do spraw zakwaterowania, ale 5 oficerów i 1 administrator nie jest w stanie rozwiązać problemów ponad tysiąca przepełnionych domów. Keith Best, dyrektor wykonawczy Immigration Advisory Service, powiedział, że jest brak dostępnych mieszkań, a ci imigranci żyjący w zatłoczonych domach chcą zaoszczędzić pieniądze i jak najwięcej przesłać rodzinom w kraju.” „Taki jest wolny wybór bardzo wielu przybyszów z Europy Wschodniej”. Lokalna straż pożarna wyznała, że spotkała się z ludźmi mieszkającymi na korytarzach i w kuchniach. Iain Cox, oficer z Królewskiej Straży Pożarnej Berkshire i Służb Ratunkowych, powiedział: „Moim największym zmartwieniem jest wzrost przypadków wzniecenia pożarów, a także śmierci, zwłaszcza w miejscach z przerostem liczby lokatorów.”
Tłumaczenie Marta Ł.
|